just

Napisał : jacek65 | wt., 10/28/2008 - 16:05

W sobote pojechalismy do katowic ,bylo calkiem milusio,no moze poza ta cholerna pogoda.Ale co tam!Pol dnia spedzilismy w silesi na zakupach.Powkurwialam sie troche bo nic nie moglam znalesc fajnego dla siebie w przeciwienstwie do niego!A to kurde ja mialam szalec! Skonczylo sie na tym ze kupilam kosmetyki bo skoro nie moglam znalesc ani sweterka ani kurteczki ani tez jakiejs zajebistej torebki to trzeba bylo sobie czyms innym humorek poprawic;).Wyszlismy z domciu po 22 w knajpie juz wszyscy byli na oucie ,wiec bylo strasznie wesolo;p Nie wiem jak wrocilismy do domu... Pamietam tylko tyle ,ze jak wrocilismy poszlismy do jego silowni.Bylo tam kilku kumpli,cwiczyli sobie a my ... bzyknelismy sie w jednym z pomieszczen.tyle!bez rewelacji;p

Napisał : sanockiegzekutor4 | czw., 07/17/2008 - 04:51

Uwielbiam wypady na piwko z Kasią Zawsze mamy jakieś tematy do obgadania i nigdy nie jest nudno!
Świetna dziewczyna xD od dzisiaj ma u mnie jeszcze jeden dodatkowy plus bo kupiła mój telefon.. teraz szukam jakiegoś modelu dla siebie.. te które mi się podobają są za drogie Sam już nie wiem czy wziąć aparat na 2 karty SIM czy może z trochę lepszym aparatem (stać mnie jedynie na 3.2 megapiksele) ech.. a może Wy macie jakieś propozycje? Jaki telefon Wam się podoba? Jaki macie?

I jeszcze coś co znalazłem o sobie jako o numerologicznej TRÓJCE..

TRÓJKI - kochają życie i wszędzie wnoszą radość. Żadna inna wibracja nie daje tyle sympatii, światła i czaru. Dobre, łagodne i wielkoduszne Trójki to osoby energiczne, entuzjastyczne i pełne życia. Potrafią umilać życie innym ludziom. Są utalentowane i wszechstronne. Ich umysł jest bystry i lotny. Sympatyczne i urocze. Mają ogromną łatwość wysławiania się i komunikowania. Bez trudu nawiązują kontakty z wszystkimi. To osoby w czepku urodzone.

Ich kosmicznym zobowiązaniem jest pokazanie innym, że optymizmem i pozytywną filozofia można przezwyciężyć wszelkie przeszkody oraz próby dnia codziennego, że szczęście, wiara i wyobraźnia pomagają nam porozumiewać się z innymi. Łączą nas z ludźmi i otwierają przed nami wszystkie drzwi.
Natomiast ich osobistym wyzwaniem jest nauka koncentracji i skupienia oraz przezwyciężenie powierzchowności i rozbiegania ich czarującej, ale czasami niedojrzałej osobowości.

CECHY POZYTYWNE
charyzma, obrotność; artystyczny i twórczy talent; elokwencja, łatwość w kontaktach z innymi ludźmi, lubi być centrum zainteresowania; wielkoduszność, idealizm, optymizm, wesołość, serdeczność, pozytywne myślenie, zapał do działań, natchnienie, łagodność uczuć, błyskotliwa i promienna osobowość;

CECHY NEGATYWNE
lekkomyślność, próżność, niedojrzałość, niestałość, powierzchowność, brak wytrwałości, nieodpowiedzialność, unika zobowiązań, ucieka od rzeczywistości i kłopotów; nadmierna podatność na wpływy innych; ekstrawagancja, zadufanie, skłonność do mitomanii;

Nie wiem czy to prawda..? Pomyślę!
Dobranoc

Napisał : sanockiegzekutor4 | nie., 07/06/2008 - 03:11

TLUMACZENIE WPISU SPECJALNIE DLA BUNCIKA;)
ZEBY NIE BYLO ZE NIE DOBRA JESTEM...;P

nudzi mi sie wiec przyda mi sie maly trening pisania po angielsku...
oczywiscie pojawia sie napewno jakies bledy, poniewaz nie ukrywam ze gdyby nie to robactwo juz dawno bym spala! mój dzien byl dzis okropny!
nie moge juz patrzec w monitor, pisac tez mi sie nie chce, ale wiem ze on jest w poblizu. boje sie go strasznie! wszyscy mi mówia ze nic mi nie moze zrobic, ze jest maly, ze moge go bez problemu zabic... ale dla mnie nie jest to takie poste, bo panicznie sie boje... taka choroba... trudno.
Ale nie wazne, zostawmy juz ten temat.
teraz napisze o czyms fajnym... na przyklad o pogodzie. no dobra, szczerze to nie przyszlo mi do glowy nic ciekawego bo jesli mam pisac o czyms fajnym to napewno nie bylaby to pogoda, no chyba ze jestem sobie w kraju, gdzie jest cieplo... a nie teraz jak jestem w Anglii, gdzie pogoda jest poprostu straszna.
wiecej chyba nic nie napisze... zreszta to co pisze i tak jest nudne wiec raczej nikt tego nie bedzie chcial czytac...
tak wiec to koniec mojego pisania. dla jednych kolorowych a dla innych erotycznych snów! i dobrej nocy!

O JAA... ALE JA TU GLUPOTY NAPISALAM;P

Napisał : eeeeeeeep | wt., 06/24/2008 - 00:39

Ona - ciągle uśmiechnięta, roztrzepana, szalona.
Miała pełno pomysłów na każdy dzień, na każdy wieczór.
To zawsze ona rozruszała każdą imprezę, nawet tę najsłabszą i nudną.
Miała wielu przyjaciół. Kochała ich z całego serca. Potrafiła nie spać całą noc, słuchając w słuchawce, jak jej najlepsza przyjaciółka opowiada o najcudowniejszej randce, jaką kiedykolwiek przeżyła.
Szczupła blondynka, duże niebieskie oczy... czasami wyglądała jak anioł.
Na ulicy każdy chłopak się za nią obejrzał.
Uśmiechała się i szła dalej. Dla niej wygląd nie miał znaczenia.
Pielęgnowała to, co w środku. A tu też była aniołem. Pomocna, uczynna.
Okaz energii. Ona, Karolina.

On uwielbiał imprezy, dziewczyny, alkohol i szybką jazdę.
Nauka szła mu ciężko, ale był chłopakiem bystrym i inteligentnym.
Wianuszek dziewczyn otaczał go już pod koniec gimnazjum, a gdy poszedł do liceum, zmieniał dziewczyny jak skarpetki.
W miesiącu miał kilka.
Bawił się nimi. Każdy to mówił i wiedział.
Jednak mimo to miał wielu przyjaciół, którzy nie pochwalali jego zachowania, ale wiedzieli, że to przecież jego życie.
Trudno było mu się oprzeć. Wysoki, wysportowany, ciemny blondyn.
Niebieskie oczy i słodki uśmiech przyciągały każdą dziewczynę.
Kumple uwielbiali w nim to, że kochał dobrą zabawę i wiedzieli, że zawsze mogą do niego przyjść, gdy rzuciła ich laska.
Był lojalny wobec przyjaciół. Nigdy nie odbił dziewczyny swojego kumpla.
Nie potrafił. Nawet, gdy ona chciała, on odmawiał, krzycząc na nią, co sobie wyobraża, zdradzając jego przyjaciela. On, Mateusz.

Jak się poznali?
Mateusza wyrzucili z liceum, w którym obecnie się uczył.
Przenieśli go do klasy, w której była Karolina. Dziewczyna pamięta ten dzień, gdy Mateusz wszedł do sali.
Każda z jej koleżanek od razu poprawiła włosy i uśmiechnęła się najsłodziej, jak potrafiła. On z niewinnym uśmieszkiem usiadł za Karoliną.
Już wiedział, którą dziewczynę zaliczy jako pierwszą. Zawsze miał swój plan.
Podszedł do Karoliny na długiej przerwie. Poprawił koszulę i wyszczerzył lśniące zęby. Przedstawił się i pocałował ją w dłoń.
Każda dziewczyna patrzyła na tą scenę z zazdrością w oczach.
Rozmawiali o jego poprzedniej szkole, o tej. Był miły i czarujący.
Potrafił urzec dziewczynę w 20 minut. Weszli razem do klasy, usiedli razem w ławce. Tak było przez najbliższy tydzień, aż Mateusz poprosił Karolinę, aby się z nim umówiła. Nie zgodziła się.
Odeszła, pozostawiając Mateusza otępiałego, wpatrującego się w jej postać odchodzącą powolnym krokiem.
Nie poddał się. Jeszcze żadna dziewczyna mu nie odmówiła. Wiedział, że wreszcie dojdzie do ich randki. Nie mylił się.
Krążył koło Karoliny 2 tygodnie, aż wreszcie dziewczyna zgodziła się spotkać.

Spędzili bardzo miło czas.
Poszli na soczek, później do parku. Rozmawiali o wszystkim i o niczym.
Zarówno o ważnych sprawach, jak i o tych błahych. Czuli się przy sobie bardzo swobodnie. Odprowadził ją do domu, pocałował…
Pragnął tego. Nie dlatego, żeby ją zaliczyć, ale żeby po prostu dotknąć jej lśniących ust. Oddała pocałunek.
Był krótki, ale na pewno na długo zapamiętany.

Mateusz nie wiedział, co się dzieje.
Spędzał z nią każdy dzień, każdą wolną chwilę. Czuł się przy niej tak błogo.
Pragnął dotykać jej włosów, całować usta, czuć jej obecność i zapach.
Pomyślał to pierwszy raz, gdy siedział z kumplami na piwie i ona weszła z koleżankami.
Takie niespodziewane spotkanie, w ogóle się nie umawiali.
Wtedy, patrząc na nią, jak tańczy i rusza biodrami, pomyślał: O nie… To nie możliwe. To nie może być prawda. Ja ją naprawdę kocham... kocham. Pokochał ją. Pokochał jej słowa, oczy, czyny.
Chciał być z nią na zawsze. Na zawsze...
- Ty kochasz Karolinę? Kochasz Ją? - usłyszał od swojej najlepszej przyjaciółki, gdy powiedział, co tak naprawdę czuje. Marta - przyjaciółka od lat.
Nigdy nie popatrzyła na niego, jak na obiekt westchnień, tak samo było z nim.
Znali swoje słabości, swoje mocne strony, każdy grzech i każde marzenie. A teraz Marta nie dowierzała własnym uszom.
Mateusz się zakochał! Casanova, jakich mało, kochał naprawdę.
- Powiedz jej to - poradziła mu Marta.
- O nie. Tego nie zrobię. Nie wiem, czy ona mnie... - podparł policzek ręką i dalej kartkował zeszyt od biologii.
Marta usiadła obok i oparła się o jego ramię.
- Mateusz, nie przejmuj się. Coś wymyślimy... Powiesz jej, nawet gdybyś nie był pewien jej uczuć, ważne, że będzie wiedzieć, że ją kochasz. A ja wiem, że to prawdziwa miłość, jeszcze nigdy nie powiedziałeś o żadnej dziewczynie, że ją kochasz.
W pewnym momencie zadzwonił telefon.
Mateusz sięgnął do kieszeni po komórkę i odczytał sms-a: „Jestem w barze. Wpadnij. Muszę Ci coś powiedzieć. To ważne. Karolina.

Pojawił się po 10 minutach. Pocałował ją delikatnie w policzek i usiadł naprzeciw niej.
- Co się stało? - spytał naprawdę przejęty.
Martwił się, że coś się stało. Karolina siedziała smutna i zamyślona, aż w pewnej chwili rozpłakała się, zaniosła się strasznym płaczem.
Mateusz wyprowadził ją z baru. Poszli usiąść na ich ulubioną ławkę do pobliskiego parku. Przytulił ją.
Ona wtuliła się w niego i zaczęła szlochać. Nie wiedział, co się dzieje, co ma zrobić. Mówił, aby się uspokoiła, żeby mu powiedziała, co się stało, a ona jeszcze bardziej płakała. W końcu usiadła i powiedziała to w tak normalny, prosty sposób, jakby czytała książkę:
- Jestem chora. Wczoraj były ostatnie badania.
Mam raka mózgu. Lekarze dają mi małe szanse na przeżycie. Chemioterapia… chemioterapia chyba nic nie da…
Podniosła wzrok. Mateusz stał, patrzył się w jej cudownie niebieskie oczy i płakał. Pierwszy raz. Ona ciągnęła:
- Tak bardzo się cieszę, że cię poznałam. Chociaż wiem, że jestem kolejną twoją zdobyczą... ale się cieszę. Jesteś takim wartościowym chłopakiem. Tak bardzo... tak bardzo cię pokochałam.
Wtuliła się w niego. Przytulił ją tak bardzo mocno, jakby ostatni raz trzymał ją w ramionach. Stali tak chwilę. Odgarnął jej włosy i wyszeptał:
- Skarbie, ja też cię kocham. Naprawdę cię kocham. Z całego mojego serca.
Tylko ciebie. Zawsze ciebie. Musisz żyć. Musisz. Rozumiesz?
- Jak to? Co? Kiedy? Ale... Tak. Przyjadę.

Mateusz rzucił telefonem o ścianę.
Osunął się na ziemię, przykrył twarz dłońmi i zaczął płakać. Jego mama weszła do kuchni.
Ukucnęła przy nim, a on wyrzucił z siebie potok słów, łkając przy tym jak małe dziecko.
- Umarła. Mój skarb. Lekarze dali jej rok, minęły 3 miesiące. Umarła. A mnie przy niej nie było...
Mama przytuliła go, chociaż wiedziała, że to i tak nie pomoże.
- Mateusz? Możesz przeczytać ostatni list Karoliny?- zapytała go mama dziewczyny.
- Tak. Przeczytam.
Było tyle ludzi.
Wszyscy płakali. Jej ciało było ułożone w białej trumnie.
W niebieskiej sukience i w delikatnych loczkach wyglądała jak mały anioł. Była aniołem. Każdy był tego pewien. Mateusz stanął przy trumnie. Wyciągnął pogniecioną kartkę i zaczął czytać.
Kochani!
Jestem taka słaba. Wybaczcie, że Was opuszczam.
Moje ciało, chociaż dusza... Dusza zawsze będzie z Wami.
Mamo, tato, dziękuje Wam za ciągłą opiekę i cierpliwość, to dzięki Wam zobaczyłam po raz pierwszy słońce, to dzięki Wam jestem.
Przyjaciele, kocham Was, wiecie, prawda? Ale chcę wam to teraz powiedzieć, przez Mateusza. Kocham Was. Zawsze będę Was kochać. To wy dawaliście mi te chwile szczęścia. Dziękuję.
Mateusz, skarbie,
tak ciężko mi pisać do Ciebie. Kocham Cię. Kocham Cię czystą miłością. Zawsze tak będzie.
Pamiętaj.
Będę Twoim Aniołem Stróżem. Zawsze będę przy Tobie.
Gdy będzie Ci źle wznieść oczy ku górze, ja będę siedzieć na którejś z gwiazd. Naszych gwiazd. Będę na Ciebie tutaj czekać. A kiedyś znów zatańczymy razem...
Mamo, niech list przeczyta Mateusz.
Tylko on pewnie się teraz trzyma.
Skarbie, pomagaj moim rodzicom.
Oni potrzebują teraz mnie, ale Ty jesteś częścią mnie. Pamiętajcie wszyscy o tym...
Dziękuję…
Karolina”

Zgniótł kartkę w dłoniach. Zaczął płakać...
- Skarbie, spotkamy się. Obiecuję Ci najwspanialszy taniec... –powiedział, dotykając policzka dziewczyny.
Każdy podchodził do trumny, Mateusz odszedł na bok. Usiadł na ławce, wyjął kartkę, napisał coś…

Strzał.
- Mateusz!!! Nie…
Marta zemdlała. Mateusz leżał w kałuży krwi.
Z pistoletem w dłoni. Łukasz, jej brat, podniósł kartkę leżącą obok. Zaczął czytać, łkając.
Wybaczcie. Wybaczycie, wiem.
Poszedłem zatańczyć pierwszy i ostatni taniec w niebie z moim aniołem.
Będę z Wami. Tak samo jak nasz skarb.
Pochowajcie mnie obok Karolinki. Teraz... Proszę.
Chcę być z nią, Wybaczcie. Mamo, tato, Łukasz, trzymaj się stary. Marto. Przepraszam rodziców Karolinki. Miałem pomóc...
Opowiem Wam kiedyś we śnie, co u nas.
Obiecuję. Kocham Was, ale mojego anioła bardziej...
Mateusz”

Napisał : sanockiegzekutor4 | nie., 06/22/2008 - 21:58

Siemka!!
Wprawdzie skończyły mi się ferie ale są rekolekcje!
Więc przez 3 dni wolne od szkoły!! JUPI !!
Te rekolekcje prowadzi suuper zakręcony o.Czesław !!
Teraz wiem ze Czesie są zakręceni na maksa!!
A u mnie wszystko oki!
Tylko mnie troche noga jeszcze boli( od jakiś 3 dni noga mnie boli)
A i w sobotę przywieżli mi do domu nowe meble(stół krzesła kanapę i fotel)
Wkońcu nowe meble!!
Jaki teledysk chcielibyście zobaczyć na moim blogu??
Odpowiedzi piszcie w komentarzach!!
Każdy kto odpowie dostanie jeden komentarz!!

Napisał : feelovee | pt., 06/20/2008 - 21:30

Chomik przenosi swoje zapasy do wyznaczonego przez siebie miejsca
- może to być jego gniazdo lub jakiś kat klatki.
Pomimo chomikowania dziennejedzenie należy podawać w specjalnie
do tego celu przygotowanych karmnikach np. do miski.
Musi być ona stabilna, aby chomik jej nie przewrócił,
a tworzywo twarde i odporne
na chomicze zęby... W każdym sklepie zoologicznym powinny być plastikowe
lub ceramiczne miski

***************************
Oprócz normalnych suchych karm musimy podawać chomikom warzywa, owoce,
które zawierają witaminy. Chomiki są w znacznej mierze wszystkożerne,
dlatego w ich diecie powinno się znaleźć mięso (lecz je rzadko podajemy),
ziarno, pieczywo, kasze, owoce i warzywa. Chomikom nie zaszkodzą,
wręcz przeciwnie,wzbogacą menu także gałązki drzew i liście
niektórych krzewów,które posiadają cenne właściwości.

Napisał : xxrydzuswarciarzxx | śr., 05/28/2008 - 09:47

nie ma to jak duży biust, duży dekolt i bluzka w bardzo przyciągającym uwagę kolorze. wtedy można zdziałać cuda. mi udało się zostać podwiezioną około 30km do domu, bo inaczej szybko bym skończyła imprezę. dzięki mnie na podwózkę załapała się też moja koleżanka, chociaż mieszka ona w przeciwnym kierunku. a nawet nie musiałam prosić. zrobiłam minę wydymanego kurczątka i powiedziałam: zostało mi 15 minut, bo potem spóźnię się na autobus do siebie. no i nagle buch, propozycja odwiezienia mnie do domu została, oczywiście, przeze mnie przyjęta. sie gra sie ma. buahahaha

Napisał : xxxziemeqxxx | śr., 05/14/2008 - 15:41

Smutno mi jest Mam wyrzuty że tak z syneczkiem nam dziś nie szło... Że gniewałam się i pokrzyczałam na niego On jest przesłodkim szkrabem, ale ludzka cierpliwość ma granice. Nie jestem idealna, ale staram się być dobrą, kochającą matką. On nie rozumie, że jak jest się chorym to trzeba w domciu siedzieć i się wykurować.. On wie jedno, że chce iść do rówieśników się bawić. Żal mi go teraz okropnie Dostał antybiotyk i jak nigdy sam zasnął. Zawsze do snu czytam mu ja, a dziś padł przy włączonym świetle i radiu dość głośno włączonym. Był bardzo wykończony po dzisiejszym dniu... A może się gniewał na mnie i wolał być sam. Oj ale mi przykro jest. Tyle niepotrzebnych negatywnych emocji Ale zależy mi aby się wykurował. Jak będzie zdrowy na 100% to cały dzień na placu zabaw będzie spędzał. Oj jak ja kocham tego słodkiego chuligana

Napisał : zdzisiu1800 | śr., 05/07/2008 - 11:14

Aż siee zdziwiłam... Michał mnie teraz jak gdzyby nigdy nic na piwo zaprasza... Juz sama nie wiem co sie teraz dzieje na tym swiecie... Teraz sie tylko zastanawiam, czy oni cos moze planuja... moze chca sie zemscic czy cos takiego... ja pierdole... nie wiem teraz co robic... nawet jak bym poszla to nie sama... taa.. Łukasz nie wychodzi, Daga tez nie, Ziom nie wiem, Kamila chyba tak ale tez nie wiem... poczekamy zobaczymy...

Napisał : xstecioo | wt., 05/06/2008 - 14:31

mówisz że nasze mohery są złe?
no jasne!
to obczaj to
92-letnia Kathryn Johnston z Atlanty otworzyła ogień do policjantów w cywilu, którzy chcieli przeprowadzić w jej domu rewizję w poszukiwaniu narkotyków. Policjanci odpowiedzieli ogniem, zabijając starszą panią.
Jak poinformowała w środę telewizja WAGA-TV, Johnston strzelała dość celnie, raniąc policjantów w ręce, nogi i ramiona.
i co powiesz?
...

Podoba się? Oceń wpis na

Starsze wpisy - kliknij tutaj ->

Napisał : xxxziemeqxxx | czw., 05/01/2008 - 13:46

Witaj Lineczko
zdopingowałaś mnie do większej aktywności. każdy widać potrzebuje jakiegoś bodźca. i każdy z nas ma tu, na pingerze okresy przestoju, ty też. samo życie.
masz ładne oczy, dobrze że nam je pokazujesz. nie pasują do ciebie. są to oczy kobiety spokojnej, łagodnej, romantycznej... romantyzmu ci nie odbieram, ale na blogu sprawiasz wrażenie kobiety ostrej, a z taką kojarzą się ostre rysy, zadziorność w spojrzeniu. oczywiście, że to stereotyp, ale piszę ci o swoim wrażeniu. jak tam sprawy sercowe? dylemat, którego wybrać, to dylemat już tu spotykany na blogu, nawet wsród moich znajomych. ale w pingerze masz wszystkie odmiany dylematów. anonimowość wyzwala szczerość, odkrywamy się. zresztą, może u ciebie nie ma dylematu, może źle to nazwałem, może raczej jest prosta decyzja posiadania obu. obecnego i romantycznego. wiesz kiedy można sobie pozwolić na taki komfort i eksperymeny? kiedy nie ma dzieci, później już nic nie jest proste. na razie niejedna kobieta może ci pozazdrościć. ludzka natura ma swoje wady, jedną z nich jest to, że ludzkie życie obliczone jest na wielu partnerów, mamy to w genach, a sami narzucamy sobie jednego i staramy się to na siłę realizować. ale skoro ktoś wymyślił taki wzorzec, zapewnie jednak słusznie, próbujemy... nie każdemu się udaje. życzę ci, żebyś była szczęściarą.

Napisał : michaek890 | wt., 04/29/2008 - 02:07

Witajcie Wczoraj zapomniałam się pożegnać, tak szybko zasnęłam że nawet nie wiem kiedy ranek nastał Z mężem nie gadamy ze sobą, wiadomo męskie ego zabolało. Tak mnie wkurzył wczoraj, że nawet rano przed wyjściem do pracy pa nie powiedział i dobrze. Ja nic złego nie zrobiłam, miałam przecież prawo powiedzieć to co myślę. W końcu to na szczerości i zaufaniu się związek między innymi opiera. Dziś Ja wychodzę z psem wieczorem.
To już nawet o jakąś zdradę nie chodzi, w końcu do tańca trzeba dwojga. Jeśli go jakaś baba omota to on też chyba może zareagować. W prawdzie nie wiem jak jest i wolę żeby to była tylko znajomość na zasadzie wychodzenia z psem. Wkurzyło mnie to zaproszenie na naszą klasę, dziewczyna nie wie jak mamy na nazwisko, sprawdziła sobie w administracji, bo ma tam staż, czujecie?! Coż za czelność. Mieć znajomych to fajna sprawa, zwłaszcza że my tu prawie nikogo jeszcze nie znamy... Ale to chyba powinno inaczej wyglądać.. A ona wlazła w akta i przesznupała kto i pod jakim adresem mieszka.

Napisał : xchochlikxyz | pon., 04/28/2008 - 10:59

Kocham Cię Misiaczku zawsze i wszędzie...
Już nikt inny mego serduszka nie zdobędzie...
I kiedy gwiazdki migoczą na niebie,
Ja marzę, by leżeć koło Ciebie...
I wierzę naprawdę, że przyjdzie dzień,
W którym swe troski odsunę w cień...
Bo będę tylko Twoja już na zawsze
I wreszcie w nocy przy Tobie zasnę...
Będziemy spać razem w każdą noc...
Na pewno wrażeń będzie moc...
Każdego ranka będę budzić się przy Tobie
I pyszne śniadanko Ci co dzień zrobię...
Wierzę, że kiedyś ten czas nadejdzie,
Bo z dnia na dzień kocham Cię więcej...

KOCHAM CIE MOJE TY SZCZESCIE NAJWIEKSZE ! !
[zawsze twoja cipitrynka]

Napisał : robert196726 | pt., 04/18/2008 - 23:16

cześćććććććć

zaraz jadę z moim K. i znajomymi nad jeziorko!
czyli kolejna okazja na to by się opalić
uwielbiam wygrzewać się na słonku...
wiecie co, masakra...zawsze uważałam się za osobę z twardą głową,a wczoraj wypiłam jedno piwo i miałam małą bombe, obrazy mi wirowały i w ogóle super się poczułam! Nie wiem dlaczego tak się stało, czy to stres wychodzi czy zmęczenie... Nigdy po jednym piwie tak się nie czułam! Taką faze miałam po ok. 3 piwach i to dość szybko wypitych... W każdym bądź razie w najbliższym czasie muszę na siebie uważać, a przynajmniej uważać na to ile pije
Z K. jak narazie dogadujemy się, znaleźliśmy nawet przyczynę naszych wcześniejszych napięć...
Oboje byliśmy zestresowani, ale nie tylko...
nie będę dziś o tym pisać
kończę moje pisanie, postaram pojawić się wieczorkiem

Miłego dnia

Napisał : hakerzyfotek | czw., 04/17/2008 - 21:05

Po prostu kocham małe dzieci. Wszystko co wpada im w rączki dziwnym trafem od razu zaczyna się psuć. Wiem, ze sama kiedyś byłam mała, ale nie było takich wynalazków jak telefon komórkowy, dlatego nie mogłam nim tak rzucić żeby rozpadł się na kilka części. I wcale nie jestem zła z tego powodu, że mam zepsuty telefon. Ja po prostu piszę...

Napisał : feelovee | pon., 03/31/2008 - 20:07

świat pełen jest pokus.
zepsuł mi się telefon, więc zadzwoniłam z reklamacją do tp i prośbą o naprawę.
właśnie w tej chwili jest pan, który usterkę usuwa. zaczęłam pisać, bo nie wiem, co mam zrobić z oczami. rumienić się nie będę, bo jestem na to za stara, ale lekki uścisk w żołądku jest. pan jest absolutnie w moim typie, ma piękny uśmiech i wielkie czarne oczy.zerka na mnie wymownie, co chwila, a ja.... jestem mężatką
hmm, jeśli wszechmogący chciał wystawić mnie na próbę, to lepszego obiektu wybrać nie mógł.
kocham mojego męża, kocham mojego męża, kocham mojego męża.....

Napisał : zbozowamaslanka | wt., 03/25/2008 - 07:27

Matki Chomnika Ontologiczny Dowód na Wszechstronność Kremów Antycellulitowych. otóż. mają działanie chłodzące. toteż na moje bąble na plecach a, psiknę ci! ulga jakich mało.

Pana Szpili czarny pr. Pan Szpila moim głównym murem. z zasiekami.

wczorajsze karaoke. Viśenowy orła cień. miałyśmy iść się pośmiać, a ostatecznie trzeba było mnie odrywać od mikrofonu. popisowy numer - anioła głos fila. i boney m rzecz jasna (tak, zaśpiewałam publicznie rasputina). Daria zdegustowana.

dostałam jakieś podejrzane pismo z uw. coś jak Bibuła z tym uniwersytetem w jukeju.

Testosteronowe wywody Mędrca Chomnika na placu zawiszy.

a ja wciąż umieram z bólu.

Napisał : xxmakemeleaderxx | pon., 03/24/2008 - 06:35

jutro jade do babci na swieta, wiec juz dzisiaj pasuje zlozyc zyczenia wszystkim, komentujacym, czytajacym, znajomym oraz pingerujacym
jako, ze kazdy chce, aby spelnilo sie jego marzenia, ktore kazdy ma inne nie warto uogolniac i zyczyc tylko i wylacznie zdrowia, szczescia, pomyslnosci( co nie oznacza, ze tego nie zycze ), ale tak ode mnie przede wszystkim tego co chcecie, zeby sie spelnilo, z banalow dodam jeszcze tylko wesolych swiat itd.

ALLES AM BESTEN

Napisał : ooodowny24ooo | pon., 03/24/2008 - 01:55

no hej hej!!!
dżizas jak ju dawno nie byłam.....
a przez wakacje tyle sie wydarzyło...
po koleji:
1) Mam chłopaka! . ma na imię Robert, ma 14 lat, mieszka w WaWie <> no to wlasnie ten robert co o nim kiedys juz wspominałam tyle że teraz jak sie zobaczylismy w wakacje to sie zmieniło wszystko. juz 1 dnia zaczęły sie takie te i w ogóle do mnie . no od początku może tam cały czas żarliśmy Hubby Bubby. i jak ktoś nie miał to ktoś inny mu dawał pół tej swojej z buzi xD. noi jak my tam z filipem codziennie ranoi jeździliśmy bo filip tam pomagał przy quadach i jeździł z michalem i klientami na wycieczki quadowe. bo oni mają wypożyczalnie quadów. a ja jaździłam do Anki, czyli kuzynki Roberta i siostry Michała. no tak do nich mielismy moze 500m. noi michal z filipciem pojechali na jakąś ta wycieczke i ja, robert i anka zostaliśmy sami. i ja mowie do roberta: ej daj mi gume. a on że nie ma. to ja mowie że moze być wyżuta już . to on to choc na góre. troche sie zdziwiłam no bo w sumie po co . oczywiscia anka pognała za nami również żądna gumy. a my ją wywalilismy z pokoju . i sie zaczęło... . no rzucił sie na mnie jak nie wiem.... słodziaśnie było... xD

już za nim megastycznie tęsknię....

kc robert

zawoja RLZ!!!!!!!

a na fotce: ja robert i taka Iga która wszystkich kocha!

Napisał : babciazpodkapci | śr., 03/19/2008 - 22:38

4. My i nasze fantazje.

Czyje fantazje erotyczne znam? Chyba tylko swoje i byłego faceta. Jemu śniły się dwie blade bliźniaczki o czarnych oczach i czarnych włosach. Śniła mu się blada pani. Był w jaskini. Ona siedziała na kamiennym tronie. Kładł jej głowę na kolana itp., itd. Śniłam mu się kiedyś ja. Leżałam na kamiennej ławie, albo na jakimś ołtarzu. Najpierw przychodził on. Brał mnie... Nagle pojawiał się jeszcze jeden mężczyzna. Coś mówił, zabierał mnie... A on nie mógł się jemu przeciwstawić. Pewnie dlatego nie mogliśmy się dogadać. No tak, nie były to tak do końca fantazje, a jedynie sny. Podświadome bajeczki rodzące się w naszej głowie pod nieobecność mamy - świadomości.
Ja lubię opowiadać sobie bajki na dobranoc. Robię to zawsze wtedy, gdy nie mogę zasnąć, albo gdy chcę, żeby w końcu przyśniło mi się coś ładnego. Mam kilka swoich ulubionych historii. Pewnie na ich podstawie można by napisać kilka dobrych książek. Dlaczego jeszcze tego nie zrobiłam? Bo pomimo wszystko wydaję mi się, że jestem na to zbyt nieśmiała... A historyjek jest kilka. Nikt oprócz mnie o nich nie wie. Nie zawszę są całe. Czasami są to tylko jakieś fragmenty nigdy nie wyśnionych snów. Jednak zdarzają się takie o kompozycji zamkniętej. Mają początek, rozwinięcie i zakończenie. Z jednej strony szkoda, że się kończą. Z drugiej jednak jest to dobry materiał na opowiadania...