W sobote pojechalismy do katowic ,bylo calkiem milusio,no moze poza ta cholerna pogoda.Ale co tam!Pol dnia spedzilismy w silesi na zakupach.Powkurwialam sie troche bo nic nie moglam znalesc fajnego dla siebie w przeciwienstwie do niego!A to kurde ja mialam szalec! Skonczylo sie na tym ze kupilam kosmetyki bo skoro nie moglam znalesc ani sweterka ani kurteczki ani tez jakiejs zajebistej torebki to trzeba bylo sobie czyms innym humorek poprawic;).Wyszlismy z domciu po 22 w knajpie juz wszyscy byli na oucie ,wiec bylo strasznie wesolo;p Nie wiem jak wrocilismy do domu... Pamietam tylko tyle ,ze jak wrocilismy poszlismy do jego silowni.Bylo tam kilku kumpli,cwiczyli sobie a my ... bzyknelismy sie w jednym z pomieszczen.tyle!bez rewelacji;p
Elo od dzis trwa konkurs bedzie on o roznych kategoriach, muzyka...i chyba tylko muzyka hehe.Za 1 miejsce bedzie 35 komów, za 2 - 10, a za 3 bedzie 5 komentarzy Konkurs bedzie trwal do soboty do 19.Jak cos sie zmieni dam znac odpowiadajcie na wszystkie pytania ok?
1.JAKA PIOSENKA AVRIL LAVIGNE PODOBA SIE WAM NAJBARDZIEJ?
1.I don't give
2.Tomorrow
3.Hot
4.Mobile
5.Sk8er boi
6.Innocence
7.I don't have to try
8.I always get what I want
9.Complicated
10.Nobody's fool
11.Nobody's home
2.TWÓJ ULUBIONY RAPER/H-H (jak cos zle napisalam to sorki)
1.Molesta
2.Hemp Gru
3.Pono
4.Pezet
5.Kris
6.Tede
7.O.S.T.R
8.Peja
9.50Cent
10.Snoop Dogg
3.KTO NAJLEPIEJ SPIEWA?
1.Avril Lavigne
2.Jennifer Lopez
3.Beyonce
4.Hudgens(?)
5.Gosia Andrzejewicz
6.Rihanna
7.Britney Spears
8.Madonna
9.Doda
10.Ewa Farna
4.NAJLEPSZY ZESPOL?
1.My Chemical Romance
2.Bullet For My Valentine
3.H.I.M
4.Green Day
5.Good Charlotte
6.Linkin Park
7.Nefer
8.Feel
no i to chyba juz koniec mam nadzieje ze pare komentow dostane.. Licze na Was!!
ale pojechana sprawa.
przez głupi przypadek wysłałam zaproszenie do kumpla tej dziewczyny;/ fak.nawet nie wiem jak to sie stało.
humor mam całkowicie zjebany. 3 sms zero odpowiedzi.
któraś z nich siedzi na gg a ja nie wiem czy to ta.
pewnie się bawią dziś w końcu piątek.tylko ja jak ta debilka siedze w domu.
wszystko nie tak.
jutro pójdę się odchamic na zakupy...tylko że nic nie kupię bo studencka kieszeń wygląda cienko...zwłaszcza moja.
ale znajac mnie jutro wstane i znów będę zamulac...
wagą też jestem załamana a przecież wcale nie zjadłam dużo.
a TY M. bolisz dwa razy mocniej.
nie masz odwagi sie przyznac??
twój własny przyjaciel mówił że nieba mi przychylisz.boshe jak się pomylił.
teraz mam z nim lepszy kontakt niż z tobą..
bo to trudno jednego smsa napisac zajebiście trudno !!
...zaczęło się tak niewinnie...
...pewnego wieczoru przyszedł z kumplem do baru gdzie pracowałam...nie moglismy oderwać od siebie oczu...miał w sobie coś niezwykłego i niepowtarzalnego...coś co przyciągało do jego osoby...
...wieczorem po powrocie do domu dostałam wiadomość...jeszcze raz chciałbym ujrzeć Twoją twarz...to był własnie on...nie spodziewałam się...raz,że się dobrze nie znalaliśmy, dwa skąd miał moj numer?...jednak nad tym się nie zastanawiałam bo samo to ,że napisał wprawiło mnie w optymistyczny nastrój...po ostatnich przejściach ciężkiej depresji to było światełko w tunelu...on był dla mnie tym światełkiem...tego dnia wszystko się zaczeło...dużo pisaliśmy do siebie wiedziałam ,że jest z kimś więc starałamsię nie wtrącać mimo ,że jego osobowość mnie zafascynowała od samego poczatku...jednak nie były to tylko zwykłe smsy ,które wysyła się do kolegi z zapytaniem co u niego itd to stopniowo przeradzało się w coś silniejszego jednak tylko duchem...
nie wytrzymałam dzisiaj i podczas swojej wizyty u dermatologa gdy kobieta zaczęła mi szczegółowo tłumaczyć role żywienia a życia nie wytrzymałam i powiedziałam jej że jestem dietetykiem z zawodu(co prawda nie pracuje w tym zawodzie i nie zamierzam no ale papierek mam ) ona szczeliła najpierw lekkim zonkiem a co gruba nie może być dietetykiem pfy... a potem sprowokowała mnie do dyskusji...
muszę zapamiętać nie przyznawać się do tego że mam taki a nie inny zawód nie lubię prowadzić dyskusji o żywieniu i jego wpływie na organizm ble... no i oczywiście jak zwykle spłukałam się na lekach ehh... i zostałam na siłę wyciągnięta z księgarni przez mamusie nawet nie zdążyłam nic pooglądać a nie wspomnę już o kupnie czegokolwiek...
hmmm... przynajmniej jestem uzależniona od książek a nie innych używek hehe...
Pogoda wciąż nie najlepsza, w głośnikach Pat Matheny a w dłoni kubek gorącej, pysznej, waniliowej latte na dobry początek dnia
Głównym punktem dnia dzisiejszego - wizyta w bibliotece potem do pracy, nie chce mi się, nie chce a tak bardzo bym chciała by mi się chciało...
Wczoraj odkurzyłam moją gitarke, oj dawno światła dziennego nie widziała, hehe. Koniecznie muszę kupic nowe struny!!
Wzruszyłam się. Po pierwsze dlatemu, że jestem duszą z natury romantyczną i łatwo wczuwam się w rolę heroin zagubionych w zgubnym pędzie za palącą nieznośnym żarem miłością. Po drugie dlatego, że bazgranie po murach wydaje mi się zawsze mniej lub bardziej skuteczną próbą wejścia w dyskurs, nawiązania kontaktu z przechodniami, prowokacją. Oczywiście, komunikacja tego typu może polegać na dość prymitywnym autopromowaniu się i bezczelnym oznaczaniu terenu tagami. Może śmieszyć, może być manifestacją politycznych postaw. Może - jak widać na załączonym obrazku, zabierać patrzących w świat prostych i intymnych odczuć autora. Serce jak na dłoni? Serce jak na murku przy trasie szybkiego ruchu?
Femme fatale, kobieta fatalna - związek frazeologiczny oznaczający kobietę przynoszącą mężczyźnie porażkę i zgubę. Zwrot femme fatale jest zwyczajowo używany do opisania kobiet, za których przyczyną rozpadają się małżeństwa, a także kobiet wykorzystujących swoją pozycję społeczną lub cechy osobiste do wykorzystywania mężczyzn na różne sposoby ze szkodą dla nich.
:D
sluchaj co mi sie dzis stalo
wstaje do roboty, wkurwiony, bo pada. no nic, trzeba 10h przebolec. wstalem, ubralem sie. jak codzien. pojechalem. no i siedze w robocie, ja caly mokry, bo pada... do przerwy jakos poszlo. dziwnie szybko. potem robie dalej. patrze na zegarek, jest! zostalo 2h..
no i.. ?
i kurwa 6:00 zaczal budzik dzwonic
heh.. no to tak jakby zrobiles dwie dniowki dzis
no, tylko kto mi zaplaci za ta pierwsza?
Podoba się? Oceń wpis na
Starsze wpisy - kliknij tutaj ->
czuję zmęczenie mięśni:/ shit:/ mam ochotę jeszcze poćwiczyć ale moje mięśnie już nie chcą.. Kurde!;/ i jak tu żyć z takimi ble ble;p
probuję uczyć się słówek z angola, ale coś nie bardzo mi wychodzi, nie żeby nie wchodziło..jakoś brak mi CZEGOŚ. i nei wiem czym miałoby być to coś:). Dzisiaj wygrałam małą bitewkę z rodzicami:) cieszę się bo nei wiem czemu ale ważne to było dla mnie:) chociaż głupie to w sumie było bo przecież jakbym nie została w domu, nie poszłabym na impr urodzinową kuzynki, to nie zjadłabym tyle KALORII;p haha i byłabym chudsza o to wszystko co zjadłam! ..mogłam wcześniej o tym pomyśleć. ale w sumie jakbym miała widzieć zaś ryj baby z angola to ..nawet bym się zgodziła na 5 kilo więcej:/ ( bo i tak w sumie potem bym to spaliła..) ( chociaż szczerze mówiąc jakby tak szło robić ze wszystkimi nauczycielamii to ja bym się już ruszać nei umiała!! HAHA)w każdym razie chyba ide spać.. może jeszcze lookne czy jest coś nowego w pamiętniku dziwki( wciągające:P ) i ide spać bo jutro na 7.10 ( WF!!) mamy zastępstwo na wfie! wyobrażacie sobie?!?! zamiast tą pierwszą lekcje nam darować i zwolnić. (GODZINA WIĘCEJ SNU)to cholera zastępstwo dali! szlag jasny by trafił dyrektora czy kto to ustalał:/
to ide nynać:)
dobranoc wszystkim:*
Wczoraj.. no wczoraj.. no.
Poszłam z K. do pubu, wypiłyśmy sobie po piwie… zadzwoniłyśmy do kumpli.. od słowa do słowa i byłyśmy ugadane żeby iść z nimi palić trawkę. (?) ja.. palić trawkę.. (!)
No.. podjechali po nas samochodem pod pub.. i jechaliśmy gdzieś na jakieś zadupia to kupić.. cały czas się tylko zastanawiałam „ej kurwa co ty robisz…” w sumie tak do końca nie wierzyłam ze ja jednak zapale.. stanęło na tym ze zatrzymaliśmy się w ustronnym miejscu, rozsiadaliśmy się na ławkach i jaraliśmy te bake. Poszło parę lufek na nas pięciu.. i mi nic nie jest.. zaczęło mnie to wkurwiac trochę bo ostatni raz jak to paliłam miałam 15 lat… i tez mi po tym nie było nic… ok.. powiedziałam ze mają się z tym zielskiem pierdolic i ze ostatni raz mnie na cpanie wyciągnęli..
Wsiedliśmy do samochodu.. tak do samochodu.. kierowca tez palił z nami.
Jak nigdy u niego nie zapinam pasów w samochodzie tak teraz żałowałam ze z tyłu nie ma poduszek powietrznych..
Jechał w sumie przepisowo.. nie wiem co on miał w głowie w tym momencie.. ale tak na serio zaczęłam się martwic w momencie jak wjechaliśmy pod prąd w jedną kierunkową i to jeszcze pod most… Ja chyba wszystkie litanie zmówiłam żeby tylko tam nic nie jechało.
Zatrzymaliśmy się gdzieś na parkingu, wiadomo.. towarzystwo ucha-chane.. było wesoło.
Fajnie się bawiliśmy w sumie.. w momencie jak zaczęliśmy tańczyć w samochodzie to ludzie którzy byli na chodniku i się na nas patrzeli to mieli niezłe kino.
haaa !
mam już dwa komentarze
czy już mogę się szczycić mianem Cool Pr0 and Jazzy?
ogólnie to teraz słucham tego:
Weird zawsze mnie rozśmieszy :D
to już 2 tydzień bez doła
odkąd jestem bliżej z moją Kaś <3 jestem szczęśliwy, jeszcze bardziej wesoły (już widzę, a raczej słyszę bo nie jestem słysznowidzem te głosy zdziwienia: jaaa! a ja myślałem, że już bardziej sie nie da) i ogólnie <3!
a tu macie moją ulubioną piosenke Weirda Al Yankovica
Mam ochote na vermoutha...Juz dawno go nie pilem
Ehh, zmeczony jestm, zel nie moge zasnac, bo mnie wnetrznosci bola. Polowe drogi z domu jechalem z pelnym do bolesci pecherzem, bo oczywiscie jadac pospiesznym [autobusem] pan nie zatrzyma sie, chocbys czlowieku pekl...
Dorzucam kolejny maz... [moja mania, czyli oczy]
Hymn o miłości
Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość.
1 Kor 13,1-13
Dawno, dawno temu, na oceanie istniała wyspa, którą zamieszkiwały emocje,
uczucia oraz ludzkie cechy - takie jak: dobry humor, smutek, mądrość, duma;
a wszystkich razem łączyła miłość.
Pewnego dnia mieszkańcy wyspy dowiedzieli się, ze niedługo wyspa zatonie.
Przygotowali swoje statki do wypłynięcia w morze, aby na zawsze opuścić
wyspę. Tylko miłość postanowiła poczekać do ostatniej chwili.
Gdy pozostał jedynie maleńki skrawek lądu, miłość poprosiła o pomoc.
Pierwsze podpłynęło bogactwo na swoim luksusowym jachcie. Miłość zapytała:
- Bogactwo, czy możesz mnie uratować?
- Niestety nie. Pokład mam pełen złota, srebra i innych kosztowności. Nie ma
tam już miejsca dla ciebie - odpowiedziało Bogactwo.
Druga podpłynęła Duma swoim ogromnym czteromasztowcem.
- Dumo, zabierz mnie ze sobą! - poprosiła Miłość.
- Niestety nie mogę cię wziąć! Na moim statku wszystko jest uporządkowane, a
ty mogłabyś mi to popsuć... - odpowiedziała Duma i z duma podniosła piękne
żagle.
Na zbutwiałej łódce podpłynął Smutek.
- Smutku, zabierz mnie ze sobą! - poprosiła Miłość.
- Och, Miłość, ja jestem tak strasznie smutny, ze chce pozostać sam - odrzekł
Smutek i smutnie powiosłował w dal.
Dobry humor przepłynął obok Miłości nie zauważając jej, bo był tak
rozbawiony, ze nie usłyszał nawet wołania o pomoc.
Wydawało się, ze Miłość zginie na zawsze w głębiach oceanu...
Nagle Miłość usłyszała:
- Chodź! Zabiorę cię ze sobą! - powiedział nieznajomy starzec.
Miłość była tak szczęśliwa i wdzięczna za uratowanie życia, ze zapomniała
zapytać, kim jest jej wybawca.
Miłość bardzo chciała się dowiedzieć, kim jest ten tajemniczy starzec.
Zwróciła się o poradę do Wiedzy.
- Powiedz mi proszę, kto mnie uratował?
- To był Czas - odpowiedziała Wiedza.
- Czas? - zdziwiła się Miłość. - Dlaczego Czas mi pomógł?
- Tylko Czas rozumie, jak ważnym uczuciem w życiu każdego człowieka jest Miłość - odrzekła Wiedza.
A teraz coś o tzw Nowym Justinie Timberlake czyli Matt Pokora
Matt Pokora, właśc. Mathieu Totta (ur. 26 września 1985) – francuski piosenkarz, tancerz, kompozytor i aktor.
Urodził się w Strasburgu. Jego dziadkowie od strony ojca są Polakami[1]. Ma starszego brata Juliena. Rodzice Matta – Andre i Brigitte – rozwiedli się, kiedy miał 12 lat. Młodość poświęcił grupie Mic Unity. Wziął udział w trzeciej edycji programu Popstars odnosząc sukces na każdym etapie. Razem z Otisem i Lionelem (pozostałymi zwycięzcami Popstars 3) stworzył formację Linkup, która nagrała jeden album i wydała trzy single (w tym jeden nagrany wspólnie z zespołem Blue). W 2004 roku zespół Linkup się rozpadł, ponieważ Matt chciał zacząć solową karierę. Jego styl muzyczny to typowe francuskie R'n'B. Do niedawna był związany z tancerką Sofią Boutellą. W roku 2007 pracował nad swoim trzecim albumem w USA ze znanymi producentami jak na przykład Timbaland lub Ryan Leslie. Album wyszedł 24 marca 2008. Na razie został wydany w 10 krajach. Na jego wersji podstawowej znajduje się 14 piosenek, w tym tylko 2 zaśpiewane są po francusku. W 2008r. weźmie udział w Sopot Festival 2008 i koncercie Hity na czasie w Polsce.
Moim zdaniem niezły
Bywają dni kiedy nie mam inspiracji na to, który teledysk opisać. Dobrą inspiracją jest wtedy jedna ze stacji muzycznych Viva Polska- juz po 10 minutach oglądania jej ma 3 nowych kandydatów na obciach a do tego można jeszcze dokształcić się z zakresu wróżb miłosnych na dole ekranu ;)Taki sposobem wychwyciłam belgijską ambasadorkę szajsu- Kate Ryan.
*Kate Ryan- L.I.L.Y
Teledysk- 5
Wątek obrazowy zapożyczony z Chinki czikulinki prawie do tego Kate w różnych odsłonach i różnych perukach tutaj mamy znowu wzorowanie się chyba na Britney S. Kate Ryan a właściwie Katrien Verbeeck na teledysku występuje w brokatowych spodenkach i obroży potem jakimś gorsecie fikuśnym i w ogóle zmienia image co 2 sekundy Do tego kolczyk w języku, opalenizna z solarki i mamy typową bywalczynie klubów disco w Polsce (W klubie disco mogę wszystko)
Muzyka- 7
Nawet w miarę spoko o dziwo jak na nią.
Tekst- 4
Dylemat moralny czy kocha ją jej facio czy nie. Biedna biedna Kate
Ogólne wrażenia antyartystyczne- 5
No duży minus za jej wcześniejszą działalność pzreśladowczą szczególnie song Libertine, który też dołączam.
bz
Bolało mnie to że Marcin nie gada ze mną,że traktujemy się jak dwie obce osoby,a przecież tak niedawno tak bliscy sobie.Napisałam list do niego,napisałam że źle mi z tym,że chociaż cześć moglibyśmy sobie mówić jak się widzimy...ale bez odpowiedzi,nie odezwał się,miałam doła,ale sama sobie byłam winna.Głupia nie wiem co sobie myślałam,jakiegoś księcia szukałam idealnego,szkoda że nie pomyślałam że tacy wygineli 200 lat temu.Tęskniłam za Marcinkiem,żałowałam że go zostawiłam,że tak zrobiłam,cieszyłam się że chociaż moge go widzieć na ulicy,tyle razy chciałam podejść pogadać ale bałam się że nie będzie chciał gadać.Nie miałam jego numeru,bo w tej złości jak kazał kasować to pokasowałam wszystko,a niestety numer miał od niedawna nowy więc nie zdążyłam zapamiętać tak jak pamiętałam jego poprzednie numery.Bolało mnie to bardzo że nie mam z nim już żadnych kontaktów.Ale pewnego dnia dowiedziałam się że mój brat ma do niego numer,nie chciał mi dać tego numeru,ale znalazłam sposób i zdobyłam podstępem numer...dlugo się wahałam zanim napisałam,ale jakoś poszło.Marcin oczywiście udał że nie wie kim jestem jak napisałam smsa,a teraz wiem że udawał bo pamięta na pamięć mój numer do dzisiaj...
wiem może za dużo pomyj wylałem na ta izis czy jak to sie pisze, ale miałem wczoraj słabszy dzień, w środę padał śnieg i myślałem że w czwartek założę rakiety śnieżne żeby wylansować nowy trend, ale do rana wszystko się roztopiło i rozjuszyło mnie to strasznie, cały dzień spędziłem w domu, nie wiedziałem co dodać do czarnego tiszerciku na ramionka i tak cały dzień przeleżałem, jeśli ktoś mnie widział na mieście oficjalnie informuje to nie byłem Ja po francusku Moi
uświadomiłam sobie dzisiaj coś strasznego czytając czyjś wpis o marzeniach... Zaczęłam się zastanawiać czy ja mam jakieś marzenie coś do czego dążę i stwierdziłam ze smutkiem że jestem tym typem człowieka który niczego nie pragnie, który do niczego nie zmierza... czy kiedykolwiek o czymś marzyłam jak daleko sięgam pamięcią to nigdy niczego tak naprawdę nie pragnęłam...
siadłam nawet i próbowałam coś wymyślić co chciała bym osiągnąć i nic nie przychodzi mi do głowy... czuje się strasznie gdzie po drodze straciłam ta umiejętność...
Ja chce zacząć znowu marzyć!!! Dlaczego nie potrafię... pomocy... ja chce marzyć... kto mi to znowu wytłumaczy jak mam to robić?! smutne ale prawdziwe zapomniałam jak marzyć