Krzyż Twój idzie razem z Tobą
nad ranem
w jasny dzień
w końcu lata kiedy dokarmia się pszczoły
przy oknie po ciemku
kiedy zimorodek czeka na zimę,żeby się urodzić
kiedy smutek szuka przyjaźni
w lipcu kiedy wysiewają koper i kwitnie ogórek
od zaraz --- do jeszcze nie wiem
zadzwonię do świętych
przez telefon poproszę
by krzyż nie przychodził bez Ciebie
ej ludzie.... ja nie wiem co sie ze mną dzieje.....
zaczynam gadać do siebie..... ja jestem chora umysłowo.....[mowilo mie to wiele osób] ale najfajniej jest jak mi mama powie: kogo ja urodziłam? przeciez jej siostra jest normalna...
hehehe jak ja sie wtedy zaczynam śmiać
Identyfikacja numerow w Orange i Plusie w sofcie 1.1.3:
w 1.1.3 tradycyjnie sa jaja z identyfikacja numerow, jako ze nie dziala iWorld ani z tego co przerobilem, zadne inne rozwiazanie one click
Aha - w Erze dziwnym sposobem, ten trick nie jest potrzebny, po prostu wszystko dziala:
1. Pobrac i rozpakowac.
WAZNE:
W pliku fabrycznie nie ma reguly identyfikujacej nasze numery. Dlatego w rozpakowanym katalogu 1.1.3/Support/ w pliku PhoneNumberTemplates.txt nalezy zamienic:
// Poland [pl]
na:
// Poland [pl]
pl 48 00 0 - #########
... i calosc zapisac.
2. Zalogowac sie po sftp na swoj telefon, wejsc do katalogu /System/Library/Frameworks/AppSupport.framework/
3. Wrzucic do tego katalogu CALA zawartosc rozpakowanego katalogu 1.1.3/ . Jezeli poprawnie to robisz, Twoj klient SFTP zapyta czy chcesz nadpisac AppSupport. Oczywiscie - tak.
Zrestartuj iPhone. Voila.
...przyjaźń jest gówno warta... wszyscy cię uwielbjają chwalą itd... do czasu... aż przestaniesz być potrzebna...nikomu nie będziesz przynosić korzyści...
Ten czas bardzo szybko nadchodzi...
Upłynęło już tyle czasu...i co? Kiedyś było ich tak pełno a teraz nie ma żadnego...
i przypomniało sie komuś o mnie... KOMU????
Komuś kim kiedyś gardziłam...komuś kogo skreśliłam już dawno za to jakim jest człowiekiem... tylko po to by właśnie dziś dotarło do mnie jak bardzo człowiek sie myli oceniając po pozorach... kiedyś niczym dziś nadzieją... małym promyczkiem w tunelu...
Dlaczego to właśnie wróg podał mi rękę???
skończyłam z tym niemieckim, nie było tak źle, ale cały czas wydaje mi się, że czegoś nie zrobiłam, ale ja jush tak mam bo nieobecności w sql teraz tylko musze ta pieprzoną lekturę [sorry ze epitet ] przeczytać, co mi dobrze nie idzie, a nawet do połowy nie doszłam. Uh...! Co to M. i mojego sąsiada... yyy... pasuja do siebie. Nie chcę GO obrażać bo go nie znam, ale no śliczny nie jest. Może charakter ma świetny? Jak na razie się nie przekonałam na własnej skórze i- szczerze mówiąc- gorącej ochoty nie mam.
Idąc od Klaudii- oddawałam jej zeszyty- spotkałam moje super koleżaneczki z równoległej klasy tylko żałuję, że nie chodzimy razem do klasy bo byłybyśmy świetnie zgranymi przyjaciółkami. Ale jest dobrze [ostatnio w kółko to powtarzam, co jest??]. no więc: buziaczki dla Madzi, Klaudii, Klaudii i Madziulki
nie ma to jak duży biust, duży dekolt i bluzka w bardzo przyciągającym uwagę kolorze. wtedy można zdziałać cuda. mi udało się zostać podwiezioną około 30km do domu, bo inaczej szybko bym skończyła imprezę. dzięki mnie na podwózkę załapała się też moja koleżanka, chociaż mieszka ona w przeciwnym kierunku. a nawet nie musiałam prosić. zrobiłam minę wydymanego kurczątka i powiedziałam: zostało mi 15 minut, bo potem spóźnię się na autobus do siebie. no i nagle buch, propozycja odwiezienia mnie do domu została, oczywiście, przeze mnie przyjęta. sie gra sie ma. buahahaha
odkąd stwierdziłam, że nocny spacer jest przyjemniejszy niż czekanie 25 minut (skandal, o tej porze) na taksówkę na perkuna, kicham. czekanie nic by nie zmieniło w sumie. lecz mam zuchwałe plany. bo potem wydawało mi się, że jestem jeżem, a moja ręka (od łokcia) jest wielkim wenflonem. i tak, to stanowi całość.
modyfikacja gry w raszplę - oprócz zawracania kierunku wprowadziliśmy odliczanie w dół. uruchomiliśmy frytkownicę gdzieś pod nami naszym elektrycznym kręgiem. nie chodziło się na fizykę, to bawi nas zapalniczka.
hopsa, hopsa! część zuchwałych planów już dziś przed południem!
Bosz, 29 dni a ja jeszcenie mam nawet zdjęcia...
Ale dziś przyjedzie to nie ma- trza narobić tyle ile sie da. Bosz, ja umarnę chyba z nerwów.
A wogóle- on ma przyjechać a u mnie chata wolna:D
He, i nie będzie myślenia czy ktoś nie wejdzie jak będziemy się całować tudzież robic inne rzeczy;)
Rodzinke na zakupy wysłałam, znaczy po wielkiej wojnie że mam jechać bo nie mam w co sie ubrać i po moim przekonywaniu ze pojechać to mogę ale w niedziele na giełdę pod Stodołe mutter się załamała i stwierdziła że jestem adziewczęca całkiem. I dobrze, nie lubie łazić po sklepach, a ciuchy najchętniej to bym kupowała przez neta. A teraz jej zachwalam jaka to fajna bluze znalazłam, of kors w necie, i że sklep dobry i takie tam bezsensowne rzczy. Znaczy oto ONA;):
Ogólnie pewnie będzie że okropna, ale mam nadzieje ze bedzie jak z glanami- nie podobaja się jak nie wiem, ale mam. Trzymajta kciuki a ja ide się zważyć i zrobic cos do szamania:)
ale kupiłam dziś zajebiste baleriny w krate
plany na ostatnią sobote karnawału? raczej żadne, no może pojde popykać w bilarda ale nie wiem, nie mam z lekka ochoty, jeszcze zobacze....
aha i mam jeszcze jeden dylemat--->Włochy czy Francja na wakacje? jak Wy uważacie? piszcie... ;P
Pierwsza piosenka^^
Z dokładnością atomowej sekundy globalnej
wyruszyliśmy ratować świat.
Podejmując się niewykonalnej sprawy
porzuciliśmy rodzinny kraj.
Ponad miastem, ponad linią miast
odurzeni okrucieństwem świateł.
Przez kosmiczną katastrofę gwiazd
wystrzeleni w tajemnicę znaczeń.
Przez granice niespokojnych krain
płyną nowotwory szalonego gniewu.
Giną słońca napęczniałe krzywdą
oceany występują z brzegów.
Miną wieki zanim wróci światło,
miną światy zanim wróci spokój.
Kto ma uszy niechaj słucha bacznie,
że już nic nie zdoła pomóc.
Dopóki co, dopóki co
tylko my posiadamy moc.
Na pewno tak, na pewno tak
tylko my pokonamy strach.
Z dokładnością atomowej sekundy globalnej
wyruszyliśmy ratować świat.
Podejmując się niewykonalnej sprawy
porzuciliśmy rodzinny kraj.
Ponad miastem, ponad linią miast
odurzeni okrucieństwem świateł.
Przez kosmiczną katastrofę gwiazd
wystrzeleni w tajemnicę znaczeń.
Dopóki co, dopóki co
tylko my posiadamy moc.
Na pewno tak, na pewno tak
tylko my pokonamy strach.
Dopóki co, dopóki co
tylko my zwyciężymy zło.
Na pewno tak, na pewno tak
tylko my ocalimy świat.
____________________________
Wg. mnie piosenka świetna, taka poetycka (w życiu nie wpadłabym na niektóre metafory), dająca do myślenia, szczególnie druga zwrotka.
Pozdrawiam
Chciałam narysować pewien kwiat z książki...tam jest wszystko opisane co i jak po kolei trzeba robić. Ja się trochę nie zastosowałam do pierwszego punktu, ale to i tak niewiele by zmieniło. Tam są tak ciekawie pomieszane kolory..
Próbowałam b. podobnie zrobić i za chiny mi nie wyjdzie..
Lepiej to zostawię bo niemiło się zrobi... ;X
Może kiedyś w przyszłości do tego wrócę.
Ta praca miała być na plastykę..bo powiedziała mi nauczycielka, że mam szansę na 6, tylko muszę pokazać jej dwie swoje prace.
Pokażę jej Jack'a.
Przewidziałam sytuację, że kwiat mi nie wyjdzie, więc druga moja opcja to jest narysowanie kota.
Jakieś dwa czy trzy lata temu nie chciał mi wyjść ten sam, ale zobaczę teraz
Oby się udało, bo nie wiem co jej pokażę..
Jakieś stare rysunki wezmę też...
P.S. Jednak ta strona wciąga
P.S.2. Zaraz będę robić prezentację ;/ Tak tego nie cierpię.. Może ma ktoś pomysł jaką muzykę dodać do prezentacji o dinozaurach..?
26.07.2005r.
razem z Vivi i jej kolezanka Ola chodzilam dzisiaj po miescie hehe bajerancko ..chociaz..wqrzalo mnie jak one miedzy soba zaczynaly cos gadac po szwecku .. ale coz... na szczescie po polsku tez gadaly hihi i potem to juz nie wiedzialam czy to mowia po polsku cze po szwecku...heh nie wiem czy jakies slowa mowily po polsku a reszte po szwecku czyy po prostu niektore szweckie slowa sa podobne do polskich.. dzisiaj sie nachodzilysmy z Vivi...a m.in. byla to przyczyna naszego OGROMNEGO pecha... jak poszlysmy to tunelbany to okazalo sie ze nie jedzie ona do centrum i chcialysmy isc na autobus..ale autobus nam odjechal..a jak stalysmy na przystanku autobusowym to widzialysmy jak odjezdza nam nasza tunelbana! i wogole potem juz stalysmy tylko na tym dworcu eh..a jak wracalysmy to tez tunelbana nie jechal tam gdzie mysmy chcialy no i poszlysmy na nogach( vool drogi) no i jak tak szlysmy to akurat przejezdzala kolo nas nasza tunelbana! normalnie urwanie glowy..do domu wrocilysmy o 10 heh zjadlysmy obiad..( tutaj obiad sie je wieczorem.. choc niekoniecznie tak pozno) no a teraz pisze ci maila:) i korde jeszcze nie umiem wejsc na epulsa co tu jescze napisac.. jak widze juz duzo sie napisalam..powiem jeszce ze tak: bylam dzisiaj w cosmonowie( kino, w ktroym jak ogladasz film wydaje ci sie ze jestes tam w srodku tego filmu) no i wszystko byloby dobrze gdyby nie to ze ja nie umiem ani szweckiego ani angielskiego( Vivi mi kupila sluchawki przez ktore gadal angielski lektor czy jak to tam) potem chodzilysmy bardzo dlugo bo chcialysmy sobie kupic cos do jedzenia ... potem poszlysmy zwiedzic stare miasto ..a raczej przeszlysmy kolo parlamentu i zamku krolewskiego( tam nikt nie mieszka znaczy zadna krolowa ani nikt:) coz potem chodzilysmy po sklepach i ogladalysmy ubrania( niektore sa takie faaaaaaajne!!!!!!! a jakie drogie!!!) coz potem to juz wrocilysmy ta dluuuuuuuuuuuuga droga jak napisalam wczesniej..eh to juz koniec mojej opowiesci:)
Ps odpisz
wyszperane z komentarzy:
ROZGLOSNIE TYPU RADIO ZET. CZY RFM FM, MAJA NA STANIE ZE
100 PIOSENEK (NA KILKADZIESIĄT MILIONÓW) I GRAJA JE W KÓŁKO BEZ ZADNEGO UZASADNIENIA. Wg nich Tina Turner, czy Phil Colins ma najwyżej nagrane dwa utwory, (i to w dodatku nienajlepsze)Obowiazkowo codzienie (może kilka razy) leci durnota w postaci My Name is Luca, codziennie Boy George, czy rururu Hero ...Bony Tyler. Od lat nie uslyszałem tysięcy o wiele lepszych utworów. Wspomniane przeze mnie piosenki, nawet w czasach swojej popularności nie byly na szczytach list, więc czemu je sie wciska obecnie? Myle, że gość od muzyki nie ma pojecia, albo mają na stanie te kilka utworow i mieszjąc puszczaja je codziennie.
~KUBA ZET , 15.02.2008 11:08
Zgadzam się z tym w 100%... Dlaczego nie promuje się wartościowych zespołów? Kogoś,kto naprawdę coś potrafi- ma talent... Widać jesteśmy skazani na grafomańskie Jest już ciemno, ale wszystko jedno.
uświadomiłam sobie dzisiaj coś strasznego czytając czyjś wpis o marzeniach... Zaczęłam się zastanawiać czy ja mam jakieś marzenie coś do czego dążę i stwierdziłam ze smutkiem że jestem tym typem człowieka który niczego nie pragnie, który do niczego nie zmierza... czy kiedykolwiek o czymś marzyłam jak daleko sięgam pamięcią to nigdy niczego tak naprawdę nie pragnęłam...
siadłam nawet i próbowałam coś wymyślić co chciała bym osiągnąć i nic nie przychodzi mi do głowy... czuje się strasznie gdzie po drodze straciłam ta umiejętność...
Ja chce zacząć znowu marzyć!!! Dlaczego nie potrafię... pomocy... ja chce marzyć... kto mi to znowu wytłumaczy jak mam to robić?! smutne ale prawdziwe zapomniałam jak marzyć
Kocham Cię Misiaczku zawsze i wszędzie...
Już nikt inny mego serduszka nie zdobędzie...
I kiedy gwiazdki migoczą na niebie,
Ja marzę, by leżeć koło Ciebie...
I wierzę naprawdę, że przyjdzie dzień,
W którym swe troski odsunę w cień...
Bo będę tylko Twoja już na zawsze
I wreszcie w nocy przy Tobie zasnę...
Będziemy spać razem w każdą noc...
Na pewno wrażeń będzie moc...
Każdego ranka będę budzić się przy Tobie
I pyszne śniadanko Ci co dzień zrobię...
Wierzę, że kiedyś ten czas nadejdzie,
Bo z dnia na dzień kocham Cię więcej...
KOCHAM CIE MOJE TY SZCZESCIE NAJWIEKSZE ! !
[zawsze twoja cipitrynka]
Odchudzam się. Nawet, nawet mi to wychodzi. Jak ja zazdroszczę mojej kumpeli, która wpieprza wszystko co jej nie ucieka, a chuda jest jak glizda. Ja nie mam tak dobrze. Może dlatego, że mam pracę siedzącą? Przez kilka lat pracowałam w butikach i perfumeriach, całe dnie byłam w ruchu to i figura była lepsza. Źle nie jest, prosze mnie sobie nie wyobrażać, jako hipopotama jakiegoś utuczonego.Zawsze jednak może być lepiej. Po prostu zanim dupskiem za biurkiem nie usiadłam, byłam bardzo szczupła. Przy 170 cm wzrostu ważyłam ok 52kg.Teraz przybyło mi troszeczkę, a to dla osoby, która wiecznie musi coś w sobie poprawiać nie jest sytuacją komfortową, umówmy się. Z jedzeniem sobie radzę. Nie mam problemów, żeby sobie czegoś odmówić. Słodyczy nie lubię, więc jem je naprawde bardzo żadko.Gorzej mają te pożeracze ptysiowe, albo amatorki mięska pieczonego. Znam taką jedną głupią, która 5 lat sie odchudza i dalej z 80 waży. W ciągu dnia, tak dla pozoru jada chlebek razowy z pomidorkiem bądź ogóreczkiem, serkiem light. Szkoda tylko, że jak wieczorem do domu wraca to z kuchni się jej aż kurzy. Słuchajcie łuna idzie. Fryty się smażą, kotleciki pieką, drineczki z sokami się robią. I tak do 23 a potem idzie spać. A od rana znowu się odchudza i wszystkim opowiada na jakiej to jest diecie i pojąć nie może dlaczego bez efektu.
Ręce opadają.Ja to pić bym mogła troche mniej. No nic nie poradzę, napić się lubię. Zawsze jak narozrabiam to mnie takie refleksje nachodzą.
Czasami mam ochotę rwać futro z głowy. Tak jak dziś. Pracuję w nocy, żeby zdążyć ze zleceniem na 12. O 4:00 wydłubywałam Wincentego zza pralki - podobnie jak Walerian Jaszy, poczuł wolę Bożą i postanowił pobawić się z Dańciochem w chowanego i wlazł tam, gdzie wlazł. Oczywiście wleźć jest łatwiej niż wyleźć więc cała zabawa skończyła się dzikim wyciem o ratunek. Paskuda nie ułatwiał mi zadania bo nawet mu przez ten pluszaty łeb nie przeszło, że zamiast rozpłaszczać się jeszcze bardziej przy podłodze, powinien współpracować jeśli chce wyjść. Wydobyty, natychmiast zapomniał o całej sprawie. Potem zaczęła się gonitwa - finał : zamknięcie Wincentego w łazience. Jest 4:35 a ja już zdążyłam nabawić się tików nerwowych.
Czasami mam ochotę rwać futro z głowy. Tak jak dziś. Pracuję w nocy, żeby zdążyć ze zleceniem na 12. O 4:00 wydłubywałam Wincentego zza pralki - podobnie jak Walerian Jaszy, poczuł wolę Bożą i postanowił pobawić się z Dańciochem w chowanego i wlazł tam, gdzie wlazł. Oczywiście wleźć jest łatwiej niż wyleźć więc cała zabawa skończyła się dzikim wyciem o ratunek. Paskuda nie ułatwiał mi zadania bo nawet mu przez ten pluszaty łeb nie przeszło, że zamiast rozpłaszczać się jeszcze bardziej przy podłodze, powinien współpracować jeśli chce wyjść. Wydobyty, natychmiast zapomniał o całej sprawie. Potem zaczęła się gonitwa - finał : zamknięcie Wincentego w łazience. Jest 4:35 a ja już zdążyłam nabawić się tików nerwowych.
Nowy av. Jeszcze w patrzałkach, teraz się lansuje z podrasowanymi na niebiesko soczewkami
Wczoraj był bilard z Francuzami. Jeden z nich mnie normalnie rozbraja. Ma 26 lat, wygląda na 20, rusza się zabójczo, wygląda jak ciacho do schrupania. I ma gadkę. Może to nie wakacyjny romans, ale jakaś tam fascynacja na pewno.
Załapałam jak się bawić kijkiem ( ) dość szybko, więc wygraliśmy 2:1. Dzisiaj może też z nimi zagram po pracy.
O ile nie rozłoży mnie całkiem do tego czasu, bo się chyba lekko przeziębiłam. A jutro kolejna salsa wieczorem... Co tam, jak szaleć to szaleć
Yołek Wam
Dzień podobny do tych co ostatnio. I jeszcze teraz ta burza...
Ach jak ja żałuję, że mieszkam w takim zadupiu jak Lesko.Wiecie w ogóle gdzie to jest? Pewnie nie - w Bieszczadach, prawda ładnie tu i cicho. Czasami można gdzieś wyjechać w głąb itd. lubię takie klimaty - sam mam już wizję mojego domu jaki bym chciał mieć znaczy mam dwie. Jedna to dom na wzgórzu, a na dole rzeka obrośnięta drzewami ach jak sobie wyobrażę jaki miałbym widok z domu. Widok z balkonu mógłby być jak na fotce niżej albo nie jeszcze bardziej dzikszy ! Jadalnia z wielkimi oknami na tę rzekę bez ścian same okna. Obok kuchnia itd. Druga wizja mojego domu to morze, ale nie to Bałtyckie najbardziej odpowiadałoby mi śródziemne o tak dom we Włoszech - jeden z ulubionych krajów. Dom jakiś podobny do tamtego, ale balkon musi być na morze wielki taras na zachód słońca. I dużo zboża wokół o tak bardzo dużo zboża - nie żebym bym rolnikiem ale zapach zboża i w ogóle jest The best . I mieszkać tak z 10 minut rowerkiem do miasta . No a przy pierwszej wizji wiadomo do miasta daleko, kto się buduje w takim dzikim miejscu no ale trudno trzeba przeboleć. Dobra wracając do sedna sprawy Bieszczady są spoko ale nie teraz, wolałbym mieszkać w większym mieście np. Kraków, Warszawa, Gdańsk, Łódź, Wrocław. No ale nie Lesko... Co tu można robić? (kurwa przeciąłem sobie język jak boli w tej chwili poszedłem coś zrobić walnąłem się w ścianę niechcący i trzask przegryzłem język) No właśnie co tu można robić? Teoretycznie i praktycznie Nic ciekawego. Nie ma jakichś Castingów wszędzie daleko do większych miast gdzie się odbywają i w ogóle no ale trzeba jakoś sobie radzić . Nie ma nawet basenu, jakiejś rozrywki na spędzenie czasu. Najbliższe sklepy są 15Km stąd ale fest co to za sklepy... Dopiero gdzieś dalej jakaś galeria najbliższa w Rzeszowie no ale nie zawsze mozna tam wpaść np. po szkole...
Dobra koniec gadania I tka dużo opowiedziałem, gadając o Bieszczadach i moim zadupiu przy okazji opisałem swoje jedno z marzeń.
WSZ & CNE - Jeszcze Raz
Myslovic - Noc
Jay Sean - Stay
PS: W dalszym ciągu poszukuję tych okularków i bransoletek